Spotkali się po kilku latach. W zasadzie gdyby nie ten sam, nieprzerwanie jasny uśmiech nie rozpoznałby jej. Kto mógł zgadnąć, że po takim długim czasie los da szansę im ponownie się spotkać na ostatnio wyremontowanym tarnowskim dworcu. Ona jak zwykle – nierozłącznie zapatrzona w książkę, najpewniej fantastyczną, a on z ciekawością obserwujący innych ludzi. Zdecydował się do niej podejść, choć, że miał jakieś – niepojęte – wątpliwości.
- Kaśka? – zapytał nieśmiało, mimo całkowitej pewności, że to była ona. Oderwała wzrok od książki gwałtownie, a uśmiech – mimo, że wydawało się to niemożliwe – rozpromieniał jeszcze bardziej. – Paweł?! – jej głos nie mógł bardziej pokazywać zdziwienia. Zobaczyli się dokładnie po ośmiu latach od kiedy skończyli liceum. Jak to często jest – każde z nich po maturze ruszyło w swoją stronę, trafiło w nowe towarzystwo i starsze przyjaźnie zeszły na dalszy plan.
Zaczęli szarpaną dyskusję pełną wspomnień i ciekawskich zapytań o dzień dzisiejszy. Jak się okazało Kaśka skończyła studia na kierunku architektura wnętrz, Paweł udzielał się już kilka lat w popularnej kancelarii prawniczej. Kaśka od zawsze miała w sobie twórczą duszę – cudownie malowała, umiała też świetnie pisać, a nawet tworzyć własne ubrania. Architektura wnętrz wydawała się dla niej idealnym wyborem. Zadowoliło to Pawła, bo od zawsze bał się o jej przyszłość; jej nierzadki brak zdecydowania całe szczęście nie zahamował jej kariery. – W takim razie może chodźmy na kawę? – rzucił niezbyt zaskakująco, bo słowotok w który oboje wpadli wskazywał, że potrzebne im będzie zdecydowanie więcej czasu.






Leave a Reply